Maj 2016 – Galicja Wschodnia – Część I – Do Truskawca na „Naftusię”.

Długi majowy weekend. Tym razem zamierzamy spędzić go we Wschodniej Galicji. Mając na uwadze, że przekroczenie granicy zajmuje teraz kilka godzin, nie opłaca się jechać na Ukrainę na 2-3 dni. Szybko kalkulujemy i wychodzi nam dni 8, a nocy 7. W Truskawcu 3 noce, w Stanisławowie 2 noce, we Lwowie 2 noce. Reszta nocy majowych w Chotomowie (mam nadzieję).     

Dzień 1 – sobota – 30 kwietnia 2016  - Chotomów / Mościska / Gródek Jagielloński /  Rudki / Sambor / Truskawiec 

Wyruszamy o 2:00 w nocy (a może to już jest nad ranem), by po 4 godzinach intensywnej jazdy znaleźć się na przejściu granicznym w Medyce. Tu spędzamy z półtorej godziny (przyzwoity czas jak na to przejście) i już jesteśmy po ukraińskiej stronie na całkiem przyzwoitej drodze o romantycznej nazwie M11. Na naszych zegarkach dodajemy jeszcze jedną godzinę, bo przy okazji zmieniamy strefę czasową. Jakieś 15 kilometrów za przejściem znajduje się pierwszy punkt widokowy naszej eskapady – Mościska.

A/ Mościska - 9 tysięczne miasto leżące 15 km od przejścia granicznego w Medyce. W 1404 roku lokowane przez króla Władysława Jagiełłę. Obecnie w mieście mieszka 30% mniejszość Polska.

W Mościskach zwiedzamy późnogotycki (z końca XVI- wieku) parafialny kościół św. Jana Chrzciciela. 

W kościele dwie tablice pamiątkowe ku czci Tadeusza Kościuszki (z roku 1894) oraz Adama Mickiewicza (z roku 1898).

Przed kościołem pomnik św. Jana Pawła II.

Opuszczamy Mościska i dalej poruszamy się drogą M11 w kierunku wschodnim, by po 40 kilometrach dotrzeć do Gródka, który do 1945 zwał się Gródek Jagielloński.

B/ Gródek Jagielloński - obecnie 18 tysięczne miasto położone 30 kilometrów na zachód od Lwowa, a 60 km na wschód od Przemyśla. W roku 1389 król Władysław Jagiełło nadał Gródkowi prawa miejskie. W Gródku król ten umiera w roku 1434.

W centrum Gródka, w pobliżu rynku wznosi się XV – wieczny kościół farny Podwyższenia Krzyża Świętego.

Przed kościołem znajduje się pomnik w kształcie serca z tablicą informującą w trzech języka Rzeczypospolitej Trojga Narodów, iż w Gródku spoczywa (raczej spoczywało do 1945 roku) serce króla Władysława Jagiełły, który tu dokonał swojego żywota.

Przy rynku znajduje się XIX- wieczny Ratusz Miejski.

Na kamienicy przed kościołem zainteresowało nas jedno ogłoszenie. Lokalna prośba, aby bojkotować towary rosyjskiego agresora tzn. towary z kodem kreskowym zaczynające się na 460 i 469. Ukraińcy też mają swoją „pole”, a my mamy na Ukrainie dodatkowe zajęcie.

Wyjeżdżając z Gródka opuszczamy drogę M11 (która „pomknęła” do pobliskiego Lwowa), a my kierujemy się na drogę H13 (już nie tak dobrą jak M11), by po 24 km (lub po 24 minutach) dojechać do Rudek, fredrowskich Rudek. Jednak zanim zwiedzimy w Rudkach mauzoleum Fredrów, zajeżdżamy na chwile do ich Pałacu, znajdującego się w Beńkowej Wiszni na przedmieściach Rudek. 

C/ Beńkowa Wisznia - majątek ziemski, w którym Aleksander hrabia Fredro (1793-1876) spędził swoje dzieciństwo i gdzie zamieszkał jako dorosły mężczyzna. Każdy „prawdziwy” mężczyzna powinien posadzić drzewo, wybudować dom i mieć syna (nie koniecznie w tej kolejności), więc hrabia Aleksander (notabene weteran wojen napoleońskich) postanowił w Beńkowej Wiszni wybudować nowy pałac i dokonał tego w 1835 roku. Tak powstał neorenesansowy Pałac Fredrów, który możemy podziwiać po dziś dzień. Powinniśmy mieć nadzieję (chociaż to matka), że do roku 2026 na 200 – lecie śmierci Naszego Największego Komediopisarza, rządy Polski i Ukrainy wspólnymi siłami odrestaurują ten przepiękny onegdaj pałac.   

D/Rudki –  5 tysięczna miasto leżące przy drodze z Lwowa do Sambora. Wznosi się tu barokowy (z początków XVIII wieku) kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, w którym znajduje się mauzoleum Fredrów.

W jednym z sarkofagów znajdują się doczesne szczątki Aleksandra hrabiego Fredry.

Nad mauzoleum znajduje się kaplica Fredrów z Jego nagrobkiem.

 ” D.O.M. / Aleksander z Pleszowic hrabia Fredro . Były kapitan Generalnego Sztabu Wojsk Polskich i Francuskich / kawaler wielkiego krzyża orderu Franciszka Józefa, polskiego krzyża Virtuti Militari, legii honorowej i medalu św. Heleny  / były deputat Wydziału Stanu i poseł na Sejm krajowy  / członek byłego Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół nauk, Akademii umiejętności  w Krakowie, paryskiego Towarzystwa historyczno-literackiego, honorowy obywatel miasta Lwowa i.t.d. / URODZIŁ SIĘ 20 CZERWCA 1793 R. UMARŁ 15 LIPCA 1876 ROKU.

Wyjeżdżamy z Rudki i pomykamy H13 na południowy zachód. Po 25 kilometrach dojeżdżamy do Sambora.

E/ Sambor - 36 tysięczne miasto leżące nad początkowym biegiem Dniestru. Prawa miejskie otrzymał w 1390 roku od króla Władysława Jagiełły. Od XVI wieku w posiadaniu rodu Mniszchów. W roku 1604 w Samborze odbywają się zaręczyny Maryny Mniszchówny z Dymitrem (domniemanym synem Iwana Groźnego, później zwanego Samozwańcem). Stąd też wyrusza, wspomagana przez polskich magnatów, moskiewska wyprawa Dymitra, opisana wspaniale przez Jacka Komudę w tetralogii „Samozwaniec. Orły na Kremlu”.

W Samborze parkujemy na Rynku. Na jego centralnym punkcie znajduje się Ratusz Miejski z XVII wieku.

Niewydana, zagubiona w czasie wojny (choć podobno „Рукописи не горят”) powieść Brunona Schulza „Mesjasz” zaczynała się: ”Wiesz – powiedziała mi rano matka. – Przyszedł Mesjasz. Jest już w Samborze”,  więc pierwsze kroki w Samborze kierujemy do miejscowego kościoła parafialnego w poszukiwaniu schulzowskiego Mesjasza.

Najstarszą samborską świątynią jest XVI – wieczny późnogotycki kościół parafialny Ścięcia Jana Chrzciciela. 

W kościele tablica pamiątkowa poświęcona królowi Janowi III Sobieskiemu z roku 1883.

Przed kościołem pomnik świętego Jana Pawła II. W kościele Jan III, przed kościołem Jan II.

Wychodząc z kościoła, po prawej stronie, widzimy spory budynek z napisem HOTEL pod kopułą. Kiedyś w tym budynku mieścił się słynny Hotelu „Royal”, gdzie „do kotleta” przygrywał Czesław Klenczon, ojciec niemniej słynnego Krzysztofa.

Jednak my się kierujemy w drugą stronę (tą lewą) i dochodzimy do monumentalnego budynku dawnego Sądu Powiatowego z 1909 roku.

W jego sąsiedztwie znajduje się drugi duży budynek publiczny z początku XX wieku – była Dyrekcja Skarbowa.

Budynek byłej Rady Powiatowej przy ulicy Kopernika.

Po drugiej stronie ulicy znajdujemy gmach byłego Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Od roku 1909 przed tym budynkiem stał pomnik Naczelnika Tadeusza Kościuszki. Został on zniszczony przez ruskich sowietów w 1939 po ich wkroczeniu na te ziemie w ramach depolonizacji.

Przy ulicy Strzelców Siczowych znajduje się budynek byłego Państwowego Liceum i Gimnazjum typu hiumanistycznego (pisownia oryginalna – WA) im. Adama Mickiewicza. Do absolwentów tego gimnazjum należeli m.in. bracia Łozińscy: Walery (1837-1861), autor powieści „Zaklęty dwór” i Władysław (1843-1913) autor powieści „Oko Proroka”. Obie powieści zostały sfilmowane: „Zaklęty dwór” przez Antoniego Krauze w 1976 roku z niezapomnianym Romanem Wilhelmim w roli głównej; „Oko proroka” przez Pawła Komorowskiego w 1985 roku.

Były barokowy kościół św. Stanisława Kostki i klasztor jezuitów z początki XVIII w. Obecnie sala koncertowa miejscowej szkoły muzycznej.

Spod kościoła jezuitów dochodzimy ponownie pod Ratusz Miejski, tu wsiadamy do auta i w drogę.

Jakieś 10 kilometrów pod Samborem leży wieś Kulczyce. W tej wsi urodziło się dwóch znanych  (urodzajna wieś):

1. Piotr Konaszewicz-Sahajdaczny, hetman kozaków rejestrowych - w roku 1613 dowodził wyprawą kozacka na Moskwę, a w 1621 wraz z hetmanem wielkim litewskim Janem Karolem Chodkiewiczem pokonali pod Chocimiem wojska tureckie.

2.  Jan Franciszek Kulczycki – ten który po Wiktorii Wiedeńskiej nauczył wiedeńczyków kawę pić. Założyciel pierwszej kawiarni w Wiedniu.

Patrzcie jak to się dziwnie składa: nauczyliśmy Francuzów widelcem jeść, a wiedeńczyków kawę pić.

Z Sambora do Truskawca (via Drohobycz) mamy 45 kilometrów. Droga całkiem znośna, więc po 45 minutach dojeżdżamy do celu. Meldujemy się na trzy noce w hotelu o wdzięcznej nazwie „Naftusia” (100PLN za dobę w apartamencie ze śniadaniem). Przed snem udajemy się do pijalni (bufetu) nr. 1 po dzienną porcję „Naftusi”. Nic tak nie wzmacnia człowieka jak „Naftusia” przed snem.

Jutro wyruszamy na „podbój” Truskawca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>