Wrzesień 2016 – Z Chotomowa do Konstancy

W tym roku wakacje postanowiliśmy spędzić we wrześniu, w Konstancy nad Morzem Czarnym. W sumie jakieś 1600 km. Jak jedziemy tak daleko, to po drodze należy zwiedzić to wszystko, co zasługuje na zwiedzenie. Szybki rzut oka na mapę i … mamy Koszyce, a Koszyce to Sándor Márai, więc powinienem go odwiedzić; dalej jest Eger, a w Egerze István Dobó oraz gen. Henryk Dembiński. Wjeżdżamy do Siedmiogrodu, który jest dla Węgrów tym, czym dla nas są Kresy – utraconą Atlantydą. Dla nas Polaków Siedmiogród to: Stefan Batory – książę Siedmiogrodu, który został królem Polski; generał Józef Bem – który w trakcie Powstania Węgierskiego 1848-1849 na pół roku wyzwolił Siedmiogród spod austriackiej okupacji; Izabela Jagiellonka – córka Zygmunta Starego i Bony, królowa Węgier, która w Siedmiogrodzie została pochowana. A będąc już w Konstancy, gdzie zmarł Owidiusz, warto pojechać do Warny (jakieś 150 km), aby odwiedzić Władysława III Warneńczyka – króla Polski, Węgier, Dalmacji, Chorwacji, Raszki, Bułgarii, Sławonii.

Nasza trasa do Konstancy.

Dzień Pierwszy – 5 września (poniedziałek) – Planujemy przejechać ok. 700km, aby po zwiedzeniu Koszyc, zatrzymać się na noc w Egerze. Od rana pada deszcz, leje prawie całą drogę, więc darujemy sobie Koszyce, zwiedzimy je w drodze powrotnej. Po przekroczeniu granicy słowacko – węgierskiej zaczyna się przejaśniać, wyszło słońce i tak już pozostało do końca naszego urlopu.

Meldujemy się w Hotelu Estella Superior (45 E ze śniadaniem). Hotel może nie rewelacyjny, ale ważne, że ma parking i leży parę kroków od centrum. Biorę swój aparat i wyruszamy z moją wyrozumiałą żoną na łowy („mój ty łowco” – „przełowco”).

Eger – to 50 tysięczna miasto, słynące z obrony miejscowego zamku przed Turkami, jak i z wina Egri bikavér. Tuż po wyjściu z hotelu, na rogu Kossuth Lajos utca i Egészségház utca stoi dom na froncie którego znajduje się tablica poświęcona naszemu generałowi Henrykowi Dembińskiemu. W trakcie Powstania Węgierskiego 1848-1849 dowodził węgierską Armią Północną, a następnie był naczelnym wodzem powstania.

Napis na tablicy jest po węgiersku, więc niewiele z jego zrozumiałem. Tablica „mówi” (bo kamienie mówią), iż  generał Dembinski Henrik przebywał w tym budynku 26 lutego 1849 r., tuż przed bitwą pod Kápolną, w której dowodził wojskami węgierskimi.

Po drugiej stronie utcy Egészségház znajduje się XVIII wieczny barokowy franciszkański kościół Niepokalanego Poczęcia NMP.

Idąc utcą Kossuth Lajos w kierunku zachodnim, dochodzimy do monumentalnej bazyliki archikatedralnej z końca XIX wieku pw. śś. Janów – Apostoła i Ewangelisty. Jest to drugi co do wielkości kościół na Węgrzech.

Wejścia na schody prowadzące do bazylik strzegą István i László, tzn. węgierscy królowie, Stefan I Święty i Władysław I Święty. Który jest którym?

A przed samym wejściem do bazyliki dwóch apostołów: św. Piotr i św. Paweł. Ten z mieczem to Paweł.

Idąc od bazyliki w stronę zamku natrafiamy na kolejnego polonika. Na fasadzie budynku przy Érsek utca 3 w centrum miasta, w którym w okresie II wojny światowej w latach 1940-1944 funkcjonowało polskie gimnazjum znajduje się tablica pamiątkowa.

I tak dochodzimy do Placu Istvána (Stefana) Dobó, węgierskiego bohatera narodowego, który w XVI wieku dowodził obroną tutejszego zamku przed Turkami, podobnie jak sto lat później nasz Wołodyjowski bronił przed Turkami Kamieniec Podolski. Jak wiele mamy z Węgrami wspólnego. Za pomnikiem Stefana znajduje się słynny egerski Zamek. Mam wrażenie, że Kamieniec jest ładniejszy, choć mniej zadbany.

Stefan troch bliżej i trochę większy.

I jeszcze jedno zbliżenie i pytanie, czy Wołodyjowski zasługuje na podobny pomnik w Kamieńcu Podolskim?

Na Placu Istvána Dobó, po jego lewicy, znajduje się prawdziwa perełka – kościół minorytów św. Antoniego Padewskiego. Najpiękniejszy kościół barokowy na Węgrzech. Nazywany był on również kościołem polskim, bo tutaj modlili się Polacy internowani na w czasie II w.ś. na Węgrzech. W jednym z  bocznych ołtarzy znajdują się relikwie św. Jadwigi Królowej oraz  św. Kingi – obie polskie święte pochodziły z Węgier. 

I najwyższy czas wejść na górujący nad miastem zamek. W roku 1552 obrońcy zamku, pod wodzą Istvána Dobó, dzielnie broniło się przeciw tureckiej nawale, nie godząc się na islamskie „kulturowe ubogacenie”.

Widok z Zamku na Plac Istvána Dobó i barokowy kościół minorytów.

I widok na minaret. Eger podobnie jak Kamieniec Podolski uległ tureckiej nawale. Po muzułmańskiej okupacji pozostały w tych miastach minarety, tyle że egerski zwieńczony jest teraz krzyżem, a kamieniecki figurą Matki Bożej.

Na terenie Zamku natrafiamy na kolejnego polonika. Tablicę poświęconą pamięci polskich oficerów i żołnierzy internowanych w Egerze w czasie II wojny św.

I na koniec tablica poświęcona Adamowi Czahrowskeimu, naszemu poecie, który służy na tutejszym zamku, jako dowódca jazdy. Jest on autorem m.in. „Dumy Ukrainnej”, którą współcześnie wykonywał m.in. Czesław Niemen.

Dzień Drugi – 6 września (wtorek)

Z samego rama wjeżdżamy do Siedmiogrodu. Ziemie te, obecnie należące do Rumunii, przez dziesięć wieków należały do Węgier. Siedmiogród jest dla Węgrów tym, czym dla nas są Kresy – utraconą Atlantydą. Nazwę swoją on wywodzi od siedmiu grodów, wybudowanych tu głównie przez saskich osadników – Kolozsvar (Kluż), Segesvar (Sighisoara),  Brasso (Brasov), Nagyszeben (Sybin), Beszterce (Bystrica), Szaszsebes (Sebesz), Medgyes (Mediasz). Ziemie te są bardzo związane z naszą historią, bo przez wieki Siedmiogród graniczył z Rzeczpospolitą. Spotykamy tu: najstarsza córkę Zygmunta Starego i Bonny Sforzy, Izabellę Jagiellonkę, która była królową Węgier; Stefana Batorego – księcia Siedmiogrodu, który został królem Polski i Wielkim Księciem Litewskim; generała Józefa Zachariasza Bema, który był i jest dla Węgrów ikoną, bo Węgrzy pod jego dowództwem wyzwolili Siedmiogród spod austriackiej okupacji.

W trakcie naszego przejazdu przez Siedmiogród (w tą i z powrotem) zamierzamy odwiedzić pięć z siedmiu historycznych grodów. W pierwszej kolejności zajeżdżamy do dawnej stolicy Siedmiogrodu Kolozsvaru (obecnie Cluj- Napoca) dawnej stolicy Siedmiogrodu.

W centrum miasta, na Placu Unii znajduje się monumentalny XIV-wieczny gotycki kościół farny św. Michała.

Przed kościołem znajduje się pomnik Macieja Korwin, węgierskiego króla urodzonego w Kolozsvarze. Przed królem stoją jego palatyni, pierwszy z prawej (czwarty z lewej) to ojciec naszego króla Stefana Batorego, też Stefan.

Z placu Unii Kierujemy się na południe i wchodzimy w ulicę Akademicką. Przy tej ulicy znajduje się reformowalny barokowy kościół akademicki Świętej Trójcy.
Za rogiem po lewej stronie ulicy znajduje się węgierskie liceum Stefana Batorego. W tym budynku mieściło się Kolegium Jezuickie, ufundowane w końcu XVI wieku przez Stefana Batory, króla Polski i księcia Siedmiogrodu. Kolegium to z czasem przekształciło się, w drugi po budapesztańskim węgierski uniwersytet. Tenże Król ufundował także Rzeczypospolitej drugi po jagiellońskim uniwersytet – Uniwersytet Wileński.Nowy budynek Uniwersytetu , wybudowany przez Węgrów w końcówce XIX wieku, wznosi się teraz po drugiej stronie ulicy.
Mury miejskie.Rumuński Teatr Narodowy, zbudowany w roku 1906 jako Teatr Miejski (Węgierski).  W roku 1848, w czasach Powstania Węgierskiego, gdy Siedmiogród był pod austriackim zaborem, Kolozsvar został wyzwolony przez wojska węgierskie pod wodzą generała Józefa Bema. Na zdjęciu budynek, gdzie mieszkał generał… … a na fasadzie budynku tablica, która o tym przypomina.

Tablica poświęcona Bemowi nad balkonem. Tak z ciekawości, czy Ewa ma wspólnego z Józefem?

Ratusz.
Jeszcze raz gotycka fara św. Michała Archanioła.
Pałac węgierski.Dom, w którym urodził się węgierski król, Maciej Korwin (ten z pomnika przed farą)…

… i tablica na jego fasadzie.
Pod wieczór dojeżdżamy do Segesvaru (obecnie Sighisoara). Hotel „Bulevard Sighisoara”  -55Euro ze śniadaniem.

Dzień Trzeci – 7 września (środa)

Segesvar – drugi odwiedzany przez nas gród Siedmiogrodzki jest prawdziwą perełką. Znajdujące się na wzgórzu stare miasto  jest całkowicie otoczone XVI- wiecznymi murami obronnymi.
NA jego teren chodzimy poprzez Wieżę Zegarową.Za Wieżą Zegarową czas jakby się zatrzymał, wchodzimy w istny labirynt wąskich średniowiecznych uliczek.
XIII – wieczny gotycki kościół podominikański (tzw. Kościół Klasztorny), a w środku bogata kolekcja wschodnich kobierców.
W oddali XIV – wieczny gotycki kościół pierwotnie katolicki, później luterański (tzw. Kościół Na Wzgórzu) Jeszcze raz podominikański Kościół KlasztornyMagistratKościół katolicki z końca XIX wieku
Przy kościele katolickim popiersie Sandora Petofi największego węgierskiego poety ), który w czasie Powstania Węgierskiego 1848-1849 był adiutantem generała Józefa Bema.Schody Szkolne liczą 175 stopni. Służyły i służą nadal nauczycielom i uczniom jako bezpieczna droga do położonej na wzgórzu szkoły.

Kilka kilometrów od Segesvaru, przy drodze do Braszowa, leży wieś Feheregyhaza (obecnie Albesti). W tej wsi znajduje się Muzeum Sandora Petofi. Powstało one na miejscu, gdzie 31 lipca 1849 roku odbyła się słynna Bitwa pod Segesvarem, gdzie wojska węgierskie pod dowództwem Józefa Bema uległy wojskom rosyjskim, które weszły do Siedmiogrodu na zaproszenie austriackiego okupanta, w ramach bratniej pomocy. Sandor Petofi poległ w tej bitwie mając 26 lat.
Pomnik Sandora Petofi w parku należącym do muzeum.Tablica poświęcona generałowi Józefowi Bemowi.Dojeżdżamy do Braszowa (obecnie Brassov). Jest to trzeci gród z siedmiu grodów Siedmiogrodzkich. A jak Braszów to słynny Czarny Kościół – późnogotycki XV- wieczny kościół, uważany za największą budowlę sakralna w Siedmiogrodzie. Ratusz MiejskiCzarny Kościół od strony prezbiterium.Przyjechałem do Braszowa, nie dla Czarnego Kościoła (chociaż piękny), a dla kamienicy w której na parterze mieści się obecnie „Kentucky Fried Chicken”.W tym budynku w dniach 21-24 marca 1849 roku mieszkał dowódca Armii Siedmiogrodzkiej generał Józef Zachariasz Bem.Pierwsza historyczna tablica poświęcona generałowi Józefowi Bemowi.Druga tablica – ta współczesna – w sześciu językach.Baszów jak Hollywood. Można na górę wjechać kolejką i przejść się szczytem pod sam napis. My nie mieliśmy czasu, bo do Konstancy pozostało nam jeszcze 400 kilometrów.Jeszcze ostatni rzut oka na ratusz…… na wieżę Czarnego Kościoła…… i w drogę. Pod wieczór dojeżdżamy do Konstancy, dokładnie Eforia Sud, hotel Splendid (25E za dobę bez wyżywienia). Temperatura powietrza 35C, wody 25C (tzn. barszcz). Następne dwa dni spędzamy na plaży i nigdzie się nie ruszamy. Obiecałem Pani Eli Cherezińskiej, że przed „Królową” przeczytam „Grę w kości”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>